Kategoria: prosto z nurtu

Pierwsza stanica

Pierwsza stanica

Pierwsza stanica

Zaproszenie na OBRĘ 2020 z trasą

Spotykamy się w okresie, który dla całego świata, dla całej naszej globalnej wioski jest trudny. Pragniemy jednak utrzymać kontakt ze sobą, nikogo na ryzyko narażając. Z analiz literatury medycznej i własnego kontaktu z centrami przygotowanymi na pandemię w Niemczech oceniam ryzyko CORONY naszego spotkania na OBRZE za minimalne pod warunkiem, że dostosujemy się do następujących reguł:

  1. nie witamy się obłapianiem na misia. Wystarczy piąstka lub łokietek, by sympatię przekazać.
  2. Wszyscy zabieramy maski. Nie będziemy ich zakładać w kajakach oraz na naszych polach biwakowych ani też przy ognisku. Maski potrzebne nam będą poza biwakiem, w sklepach, w restauracjach i innych kontaktach z rzeczywistością „pozaspływową”.
  3. Odstępy dla zasiadających przy ognisku będą trochę większe niż dotychczas, ale nie na tyle, byśmy nie czuli się rodziną.
  4. Pomieszczenia ewentualnych toalet i łazienek na stanicach będą po każdym je używającym Kajmanie dezynfekowane.
  5. GUL nie pity już będzie z „gwinta” tylko kulturalnie z naczyń osobistego użytku.
  6. Tratwowanie i życie na biwaku bez masek będzie regułą, nieobowiązującą tylko tych, którzy do niej dostosować się, z tego lub innego powodu nie chcą, nie pragną lub nie mogą.

Spotykamy się w bardzo niezwykłym okresie najnowszej historii KAJMANA i świata. Nie chcę rozsiewać apokaliptycznych wizji, że być może jest OBRA-2020 jednym z ostatnich naszych spotkań na rzece.
Mam nadzieję, że będzie ich jeszcze wiele, …wiele więcej.
Wszystko zależy jednak od natury, o którą my wszyscy na świecie zaczniemy nareszcie dbać.

Tych wszystkich, którzy zaakceptowali ryzyko CORONY i reguły naszego spotkania na spływie OBRA-2020 oczekuję 01.08.2020 na polu namiotowym

„DOBRA PRZYSTAŃ” (66-440 Skwierzyna, ul. Bledzewska 17).

Nie wiem, jak to opisać to co czuję stukając na komputerze nocą te słowa dla Was.
Może wystarczy, że bardzo się cieszę, że spotkam Was ponownie, …Was niewszystkich, z uznaniem dla wspaniałej różnorodności waszych poglądów na życie, oraz z uznaniem dla waszej wspaniałej ekwilibrystyki w realizacji Waszego codziennego życia.
To chyba tak chciałem to ująć.
Chyba tak.
Na pewno tak.

METER
Saarbrücken 28.07.2020

Obra 2020

Obra 2020

Ostatnie organizacyjne prośby

Zaproszenie na OBRĘ 2020 z trasą

Pierwsza stanica

To już moje ostatnie memento dotyczące naszego spotkania.

W sobotę 01.08.2020 rozbijamy namioty w miejscu nazywanym

„DOBRA PRZYSTAŃ” (66-440 Skwierzyna, ul. Bledzewska 17).

W niedzielę 02.08.2020 wstajemy wczesnym rankiem, pijemy kawę, wrzucamy śniadanko, pakujemy graty do przyczepy i stajemy w kolejce do „Punktu Sanitarnego”, gdzie wysoko wyspecjalizowany personel medyczny na CORONĘ nas testuje.

Po kontroli w „Punkcie Sanitarnym” osobniki zdrowe przewiezione zostaną autobusem nad rzekę do Trzmiela, gdzie czekać na nas będą już kajaki. Podejrzani
na ukoronowanie odesłani będą na kwarantannę.

W Skwierzynie można będzie na parkingu strzeżonym zostawić swój samochód do końca spływu. Ci, którym to nie odpowiada będą musieli wstać jeszcze wcześniejszym rankiem, by swoje samochody odwieźć do Rańska na pole biwakowe przy leśniczówce. Wrócić muszą jednak do Skwierzyny na godzinę 10:00 by poddać się kontroli w „Punkcie Sanitarnym”.

Proszę każdego z Was o przygotowanie dla siebie małej buteleczki z tzw. rozpylaczem dla środka dezynfekującego. Potrzebne będzie to do dezynfekcji rąk po powrotach ze sklepów lub innych kontaktach z cywilizacją poza nami. Wasze buteleczki napełni trucizną dla CORONY dr KOLOPACZ. Obiecał przywieźć ze swojej wrocławskiej praktyki nawet 15 litrów tego specyjału, który to USA-Prezydent-TRUMP do żyły swemu narodowi aplikować proponował. (My z propozycji Prezydenta korzystać nie będziemy)

Proszę też byście poważnie podeszli do propozycji REXa  w sprawie konkursu na najlepsze kiszone ogórki i smalec. Proponuję też realizację innych konkursów oraz zabaw w trakcie spływu, n.p. pod hasłem CORONA, lub inne. Te wymyślimy już podczas naszego spotkania.

Do zobaczenia pojutrze.

Mocno was ściskam na odległość.

METER

Saarbücken, 30.07.2020

Zaproszenie na OBRĘ 2020

Zaproszenie na OBRĘ 2020

OBRA też jest dobra i grzechu WARTA

Przed kilkoma dniami GLIZDA zaproponował mi w e-Mailu by listę uczestników OBRY-2020 „…już zamknąć …a rezerwowi mogli by wchodzić tylko na opuszczone miejsca”.

Jego argumenty były bardzo przekonywujące.

„…dystans 2 m sprawia, że możemy płynąć tylko w jedynkach, spać w pojedynczych namiotach i pić przez maseczkę lub przyłbicę jak kto woli.
Jeżeli polegniemy w walce z CORONĄ, to nie wszyscy.
Ocaleją niepłynący i będą dumnie podtrzymywać tradycje Kajmana…” napisał GLIZDA.

Pomyślałem sobie, że GLIŻDA ma rację, bo my nie będziemy płynąć w jedynkach, spać w pojedynczych namiotach, …no i to co ważne, najważniejsze…przez tę maseczkę też nie będziemy.
Zachowamy wszystkie możliwe środki ostrożności, … ale przecież „nie przez tę maseczkę” do jasnej cholery, …a na podtrzymaniu tradycji Klubu też mi przecież bardzo zależy.
Dlatego zgodnie z propozycją GLIZDY ogłaszam listę uczestników OBRY 2020 dzisiaj za zamkniętą i jej ostateczną wersję przesyłam e-mailem do ogólnej wiadomości.

Tak jak pisałem przed kilkoma dniami, nikogo do tego spotkania z powodu CORONĄ spowodowanego ryzyka nakłaniać nie można. Nie noszę też żalu do nikogo, kto podjął inną decyzję niż my, z tych lub innych względów. Trochę żalu mam być może do rozwoju cywilizacji, która dla CORONY znalazła w naszym życiu miejsce. To jednak tak jak bym pragnął mieć żal do Pana Boga, że pozwolił na rozwój tego świata w tak liberalnej a nie dyktatorskiej technologii. „Róbta co chceta”. No więc jako generacje narobiliśmy i teraz mamy to co mamy. Mam jednak nadzieję, że po opanowaniu pandemii nasze rzeki nadal na nas wszystkich czekać będą, a świadomość konieczności zmiany dla zachowania ich naturalnego piękna będzie opanowywała świat, tak jak dzisiaj ta przeklęta CORONA.
Teraz jednak do sprawy.

Oto trasa spływu:

1 dzień: Trzeciel – Rańsko (nocleg- przy Leśniczówce – pole biwakowe) ok 4-5 godz. spływu
2 dzień: Rańsko – Obrzyce (nocleg – pole biwakowe) ok 5-6 godz. pływania.
3 dzień: Obrzyce – Gorzyca (nocleg – dostępne są 3 pola biwakowe w odległości 100 m. Drugie najlepiej wyposażona Agroturystyka Maya
4 dzień: Gorzyca – J. Chycina (przy jeziorze znajduje się Ośrodek AWF dostępne jest pole biwakowe, pokoje) ok. 5 – 6 godz. spływu
5 dzień: J. Chycina łączy się z Jeziorem długim i Kurskim powrót na J Chycina
6 dzień: J Chycina – Stary Dworek ok 5 godz. spływu (gminne bezpłatne pole biwakowe WC, miejsce na ognisko, wiata)
7 dzień: Stary Dworek – Skwierzyna ok. 4-5 godz. na wodzie.Dodatkowe szczegóły podam w następnych dniach.

Serdecznie Was wszystkich pozdrawiam.

Wasz METER
04.07.2020

Kochane Kajmany i przyjaciele, uczestnicy spływu OBRA 2020

Kochane Kajmany i przyjaciele, uczestnicy spływu OBRA 2020

OBRA wpadająca do WARTY to nie mój wymysł.
To GLIZDA ponosi za tą decyzję odpowiedzialność, do spółki z MOTYKĄ.
GLIZDA rzucił hasło OBRA.
MOTYKA odpowiedział „OBRA też jest dobra i grzechu WARTA“, … i tak zostało już jako hasło do naszego spotkania.
Zrozumcie mnie proszę. Ja od grzechu nie stronię. Grzech mnie też pociąga. Dlatego OBRA.
Tam jeszcze nie byliśmy, a WARTO.
Tym razem OBRA, a nie REGA ani też TANEW, gdzie jeszcze kiedyś popłyniemy. Teraz OBRA. Rzeka bardzo czysta z różnorodnością ryb i urozmaiconymi brzegami i jeziorami po drodze, czyli rzeka wielorakich możliwości.
Szczegóły trasy podam Wam w następnych dniach.
Jeśli ktoś jeszcze ma ochotę wybrać się z nami, to proszę o dalsze zgłoszenia do mnie lub Dorotki.
Serdecznie Was pozdrawiam.
METER
28.06.2020

Drogie Kajmany i drodzy Kajmanom przyjaciele na Litwie i jak zawsze na całym świecie,

Drogie Kajmany i drodzy Kajmanom przyjaciele na Litwie i jak zawsze na całym świecie,

CORONA, przestraszyła. CORONA być może zmieni świat w jego podróży „na przyszłość”, …w co można wierzyć lub nie wierzyć. CORONA nie dała jednak rady
by nasze kontakty przenieść w stan hibernacji.

SARMATA  już w pierwszych dniach CORONY dzwonił do BACY podając się za Dyrektora Wojewódzkiego Sanepidu głosem cedzonym przez chusteczkę do nosa, więc zmienionym na tyle, że Ula go nie poznała. Dzwonił z informacją, że od jutra decyzją władz Służby Zdrowia przeniesiona ona zostanie z Zabrza, lub Chorzowa do Suwałk by ratować od śmierci zagrożonych tam CORONą pacjentów. Ula postawiona w stan osłupienia oraz egzystencjalnego zagrożenia, nieświadoma, że rozmawia z SARMATą broniła się rękami i nogami, tak jak tylko mogła, tłumacząc, że ona krótko przed emeryturą i że ona też „w grupie największego ryzyka”.
„Dyrektor” jednak nie ustępował.
Proszę Pani-…powiedział. Przeanalizowaliśmy wszystko. Wzięliśmy nawet pod lupę pani metrykę urodzenia, która okazała się fałszywką. Pani jest o dziesięć lat młodsza niż to co pani nam, nam władzom do tej pory podawała. Oczywiści, że inteligentna Ula sprawcę tego inscenizowanego telefonu w końcu rozpoznała. Sprawa się wydała i zakończyła się śmiechem jak również obopólną zgodą, bo dzięki CORONie na odległość wydrapać oczu temu psotnikowi Jamie nie można było przecie.

AGIS podłączyła nas w CORONie przez Facebook do swego Home-Office przekazując w swoich programach treści ezoteryczne, treści wyciszające złe nastroje, pozwalając słuchaczom dotrzeć do wnętrza samego siebie, a poprzez spirytualne treningi byś może odkryć siebie na nowo.

SZCZĘŚCIARZ ucieszył nas w tym zawirusowanym czasie meldunkami na WhatsApie o pokonaniu ciężkiej choroby i przebiegającej zgodnie z planem rekonwalescencji. Jego terapia należała do najcięższych stosowanych obecnie w medycynie. Jasiu zacisnął zęby. Stracił fryzurę, wytrwał do końca, a co najważniejsze ochoty na życie nie zatracił. Po tym wszystkim złapał za kije do Nordic Walking i wyruszył w drogę. Teraz już w domowej szklarni pomidory pielęgnuje, bo CORONA ich przecie nie popsuje, oraz uschnięte w winnicy gałęzie obcina, których CORONA i tak się nie ima.
SZCZĘŚCIARZ wspaniały, wytrzymały facet.

ZŁOTA RYBKA  dała nam na i po Welu próbę swojego muzycznego talentu. Teraz uCORONOwała to dwoma bardzo profesjonalnymi nagraniami przesłanymi na WhatsAppie, …a niedługo jak sądzę promowanymi przez Label EMI.

RYBA  pod CORONą odkryła swe prawdziwe przywiązanie do natury, a szczególnie do ptactwa. Poszczególne jego egzemplarze obserwowane i filmowane były przez Krysię o świcie. Efekty jej ornitologicznych badań przesyłane są do nas odbiorców WhatsAppem jako Poranny Budzik niezwłocznie (t.j. pomiędzy godziną szóstą i siódmą rano). Ten pomysł RYBY poszerzający niewspółmiernie nasz kontakt z naturą w izolacji pod CORONą i na dodatek jeszcze z obcym bo niewodnym jej środowiskiem ja osobiście bardzo sobie cenię. Ostrzegam jednak i radzę tym wszystkich, którzy chcieliby pospać sobie do dziesiątej, by na noc wyłączali „pipston” WhatsAppa i delektowali się tą wspaniałą elektroniczną przesyłką podczas śniadania o dowolnej porze.

GINEKOLOG  wpadł na inny pomysł porannego budzenia. Zamiast śpiewających ptaków, w tym n.p. domowych kogutów wysyła na W-Appie, zgodnie ze swoimi zawodowymi zainteresowaniami, tańczące gołe baby. Jego ideę podtrzymywania dobrego nastroju podczas CORONY w naszej rodzinie uważam za bardzo cenną, jednak zbyt selektywną, bo docierającą zmysłowo jedynie do męskiej części naszego zespołu. Ten skąd inąd dobry pomysł wymaga na pewno drobnej korekty, …tym razem w stronę kobiet.

Podczas CORONY brakuje nam na pewno jednego, … jego głosu.
To głos SZYBKIEGO.
Pochowaliśmy go 14.02.2020 w Regensburgu po nieszczęśliwym wypadku. Słowa mu poświęcone napisała POETKA .

Drodzy przyjaciele. Nie pisałem do Was za często, zajęty po uszy, nawet w CORONIE zawodowymi obowiązkami. Ponad to nie wiedziałem co i kiedy będę mógł Wam w sprawie naszego tradycyjnego spotkania na rzece napisać. Obserwowałem w doniesieniach medialnych i w kontaktach bezpośrednich oraz w klinikach, w których ostatnio pracowałem co dla nas oznacza CORONA i jakie związane z nią są lub mogą być kłopoty.
Przed kilkoma dniami zadzwonili do mnie jednak w tej sprawie: KOSA-NOSTRA , NALEWKA i SERDECZNA. Postanowiliśmy sprawę zaplanowanego od 01 do 08.08.2020 spływu oddać do demokratycznego zastanowienia. Telefonowałem również z zaprzyjaźnionym z nami Andrzejem Świątkowskim, który poinformował mnie, że od 04.05.2020 w Polsce zniesiono embargo na spotkania większej grupy uczestników na wodzie.

Ten system odblokowywania zakazów stosowany jest również w krajach Europy zachodniej. Nie oznacza on jednak, że CORONA zniknęła z naszego życia. To, co w tej chwili ma miejsce, to rodzaj testu i poszukiwania odpowiedzi przez decydentów na ile powrót do normalności jest już możliwy. Nikt tego nie wie.

Nie zamierzam wylewać na papier czarnej farby ale muszę przedstawić Wam jasno argumenty, nad którymi wszyscy powinniśmy się pokłonić, … bo CORONA nie jest zwykła grypą.

CORONA atakuje na drodze kropelkowej z większą niż pospolita grypa siłą nie tylko gardło i płuca lecz wszystkie inne narządy, głównie z powodu zmiany wyściółki naczyń krwionośnych, co prowadzi do zmian krzepliwości krwi, a przez to do niebezpieczeństwa zatorów.
CORONA atakuje z niecną chęcią morderstwa najczęściej młodzież po sześćdziesiątce, ale głównie tylko te egzemplarze, które na to zapracowały n.p. cukrzycą, zawałami lub innymi chorobami przewlekłymi. Młodsza młodzież i dzieci też są atakowane, lecz przebieg choroby jest bezobjawowy lub lekki. Nosicielami są wszyscy ci którzy z CORONĄ mieli kontakt i jeszcze nie wytworzyli przeciwciał. W przeciwieństwie do grypy na CORONĘ nie ma szczepionki i jeszcze nie wiadomo, czy będzie.
Zagrożone pandemią są duże skupiska ludzkie (Chiny, Brazylia, slumsy afrykańskie i północno oraz południowo amerykańskie), tudzież pobyt w zamkniętych pomieszczeniach (jak kopalnie, angielskie Puby czy typowo polskie, czy muzułmańskie wesela). Do chwili obecnej nie znalazłem żadnej informacji o zagrożeniu infekcją na wolnym powietrzu, pod namiotem lub w kajaku, więc uważam, że nawet nasze „tratwowanie” na rzece przez 7 dni już za 7 tygodni nie narazi nas na przedwczesne zejście z tego świata.

Oczywiście zachowamy ostrożność:
1) rezygnując z kontaktów intymnych typu podawanie sobie ręki, obcałowywania i przytulania się na misia.
2) gula nie będziemy pili z gwinta tylko z własnych kryształowych naczyń, …nareszcie tak jak kiedyś za czasów francuskich Ludwików.
3) pomieszczenia kąpielowe w ewentualnych stanicach wodnych, będą po każdym spragnionym higieny cywilizacji czyściochu, dezynfekowane.
4) z obowiązku masek zrezygnujemy, chyba, że ktoś zacznie kichać, …to temu gębę zamaskować trzeba będzie.
5) półtorametrowego odstępu pomiędzy rozmarzonymi i zasiedziałymi przy ognisku stosować nie będziemy, bo powietrze, wiatr i ogień CORONIE nie
sprzyja.

Uważam, że brak kontaktu między nami przez jeden rok lub więcej będzie bardziej śmiercionośny dla nas niż ryzyko naszego spotkania w CORONIE. Cieszyłbym się, mogąc Was znowu wszystkich zobaczyć. Nie zamierzam jednak nikogo z Was do tego spotkania nakłaniać. Każdy z Was powinien tę decyzję w obecnej sytuacji podjąć sam. Proszę Was o to.

Proszę o przekazanie mnie lub Dorotce w następnych dniach informacji o swojej gotowości uczestnictwa, byśmy mogli zabezpieczyć trasę, kajaki oraz inne
„potrzebności”.

Propozycję intensywnego wiosłowania na TANWI zawdzięczamy NATUREL .
Propozycja spokojnego tratwowania REGĄ do morza pochodzi od REXA .
Serdecznie Was pozdrawiam.
Wasz METER
Hierholz, (Schwarzwald): 13.06.2020

Odszedł Peter Marek

Odszedł Peter Marek

Odszedł od nas niespodziewanie PETER MAREK.

Odszedł tak niespodziewanie jak niespodziewanie do nas kiedyś przyszedł.
Pełen zapału dla nas, dla taplania wiosłem po wodzie i przesiadywania w kucki przed ogniskiem, …szukający ciepła u prawdziwych przyjaciół, …gotowy oddać każdemu potrzebującemu swoją ostatnią koszulę, …zawiedziony przeszłością, … szukający w „NADZIEI“ kolejnej szansy na normalność dla swojego życia.
Żegnamy go z bólem w sercu.

KAJMAN

13.02.2020

Zaproszenie na spotkanie
po spływie WEL-2019

Zaproszenie na spotkanie
po spływie WEL-2019

Drogie Kajmany, uczestnicy i nieuczestnicy spływu na WELu!
Zapraszam Was wszystkich serdecznie na spotkanie pospływowe
z soboty na niedzielę 26-27 października 2019 do Hotelu Orle Gniazdo
(42-421 Hucisko, ul.Orle Gniazdo 20)

Dorotka (SERDECZNA) z Krzysiem (GLIZDĄ) zaproponowali następujący program:

  • 26.10.2019 sobota – godzina 11.00: spotkanie przy Hotelu dla osób chętnych, które pragną uczestniczyć w uroczystość wmurowywania tablicy pamiątkowej o naszej MATCE Róży w jaskini Wiktorówka
    (uroczystość zajmie ok 4h)
  • 26.10.2019 sobota – oficjalne otwarcie spotkania godzina 18.00
    kolacja na ciepło (menu w trakcie ustalania)
    następnie prezentacje krótkich osiągnięć i przygód grupy (Meter/Ula/Afred-Ukraina/Krzysiu parę słów nt.tablicy i jej powiązań z Różą)
    biesiadowanie do rana
  • 27.10.2019 niedziela– wspólne śniadanie (w ramach ceny noclegu)
    kaweczka i pogaduchy
    wyjazd

Osoby które chcą przyjechać wcześniej, t.j. w piątek 25.10.2019  proszone są o rezerwację pokoju na tą noc osobiście (Tel.+48 34 321 73 77). Problemu z noclegiem nie będzie bo w tym dniu jest podobno dużo wolnych pokoi. Osoby,które przybędą do Orlego Gniazda w piątek rozliczaja się bezpośrednio z hotelem sami.

  • Koszty spotkania:
  • Podaję koszty zakwaterowania ze śniadaniem:
  • Pokój 3-osobowy w cenie 290,00zł/pokój/doba
  • Pokój 2-osobowy w cenie 220,00zł/pokój/doba
  • Pokój 2-osobowy do pojedynczego wykorzystania 180,00zł/pokój/doba organizatora
  • Apartament w cenie 380,00zł/doba

Wszystkie osoby które dokonały wpłaty na spływie WEL-2019 ( t.j. 400pln), otrzymają zwrot w wysokości 100 pln.

Osoby,które nie płyneły  w tym roku ponoszą koszt całkowity. Dla nich całkowity koszt spotkania winien zamknąć się w kwocie 160-170 pln  za osobę (kolacja, 1 nocleg ze śniadaniem).

Pieniądze uczestników spływu, którzy do Orlego Gniazda nie przyjadą, zostaną przeznaczone na poczet kosztów wiglijnych w Stodole u MATKI.

Proszę o jak najszybsze zgłoszenie chęci uczestnictwa na mój albo Dorotki adres lub telefon z podaniem ilości oraz z kim „zaosobowienia“ pokoju hotelowego, (t.j. 1, albo 2, lub 3 osoby).

Dorotce ułatwi to bardzo organizację spotkania.

Gorąco Was pozdrawiam

 

METER

 

Na Wel !

Na Wel !

(Poetka)

Wel, Welu, Wele, działo sie wiele:
jeden zdarł uda ,drugi miał udar,
trzeci odciski od twardej łódki,
czwarty miał pecha – zabrakło wódki,
piątego palec u nogi wadził
gdy na płyciźnie kajak prowadził,
szósty poparzeń doznał w ukropie,
a wszystkich gzy pogryzły okropnie.

Wywrotka w wodzie kogoś trafiła
kiedy się rzeka nieco wzburzyła,
kozy na polu , wokół pokrzywy.
zakręt za prosty, a mostek krzywy
wychodka trudno szukać od rana.
tych bolą barki, innych kolana;
ale Osesek- Tom śliczne dziecię
był najszczęśliwszym w całym świecie.

Cóż, pisać o tym to marna sztuka
gdy wszystko co wiesz , to z fejsbuka.
Pewnie i więcej by się zdarzyło –
ach! szkoda, że mnie tam z Wami nie było!

WEL był „very well”

WEL był „very well”


"Valerie nad Welem

Kilka nadwelskich klipów

To że WEL był „very Well”do tego nikogo z Was przekonywać nie muszę. WEL dał nam w cztery litery już pierwszego dnia brakiem wody pod kilem, dziesiątkami powalonych drzew. „Idzie Kajman po wodzie” śpiewaliśmy burłacząc kajaki od pnia do pnia następnego, tak z WĄDZYNA do SZCZUPLINY, klnąc jak popadło cholerami na organizatora tego spływu, co nas w te maliny wpuścił, …rzeki wodą nie napełnił i jeszcze te drzewa w nurt poprzewracał. A niechże go szlag trafi, skandowała młodzież ta co po sześćdziesiątce i ta co do trzydziestu dorasta. Wszyscy jednak dali radę, za co uznanie się należy. W końcu było w programie napisane, że to „odcinek trudny”. Zasnęli też po tym dniu wszyscy szybko i spali słodko. Nie było szans na ekscesy przy ognisku.

Następnego dnia odświeżeni i już bez wyrzutów płynęliśmy ze Szczupliny przez trzy jeziora Rumian, Zarybinek i Terczyńskie na pole namiotowe do miejscowości WERY. I te jeziora, gdzie wody dużo i miejsce pod drzewami WERY były „very Well”. Czaple białe na drzewach, kolonie Nenufarów na czystej wodzie i ta kobieta co tak spontanicznie kozy pod namiotami wypasała, główkę czosnku za dwa pięćdziesiąt, litr koziego mleka za więcej (ale też przystępnie) oferowała i ludowe oraz swoje z dzieciństwa znane śpiewki przy ognisku śpiewała, …to też było „very Well”. Przespóźnionym nocnym koncertem własnym narazili się jednak GLIŹDZINE i GlIŹDZIE, zakłócając ciszę nocną młodzi „londyńczycy” oraz MO-TYKA. Ten ostatni za swoje wybryki stanie wkrótce przed Kajmana sądem gwoli sprawiedliwości i porządku.

Z WERY do CIBORZA już się płynęło. Płynęło się prawdziwą rzeką. Drzewa na trasie po pierwszym dniu treningu były prawie jak „pikuś”. Wieczorem przy ognisku POLIPONEROS i WODZIREJ śpiewali świńskie piosenki. Niektóre dziewczyny dostały, być może rumieńce na twarzy, niewidoczne w mroku i w blasku palonego drzewa. W CIBORZU czekały wszystkie wygody. Woda ciepła od kwoty 2 do 5 zł, toaleta dla dobrego samopoczucia bez używania saperki. Było znowu „very Well”.

„Very Well” było też od CIBORZA dnia następnego. Dowiózł nas z CIBORZA autobus do skrzyżowania dróg w siole CHEŁST. Tam spod wspaniałego, ale zaniedbanego od czasów Niemca przez komunę Pegeerze płynęliśmy kajakami do Piekiełka odcinkami górskiej rzeki pomiędzy powalonymi pniami drzew, ostrożnie tak, by nie dać się nabić na czyhające na życie nasze ostre dzidy konarów, co GLIZDY o mało co nie zabiły. Wywróciły go jednak kamienie pod mostem bo płynął po prawej nurtu zamiast po lewej. Zgubił GAŹDZINY okulary. Pozbierał się jednak jakoś i wrócił do CHEŁSU na piechotę by ostrzec pozostałych. „Płyńcie po lewej pod mostem” – przekazał.
Odpowiedzialny zawsze, za wszystko i za wszystkich facet. GLIZDA.
Reszta popłynęła jak powiedział po lewej. Przeszła bez strat w ludziach i w sprzęcie. Co nie oznacza, że za mostem było łatwiej. Ale „nie takie strachy na lachy”, co były już po pierwszej próbie odwagi. Tam za mostem.
Kilka kilometrów dalej było prawie tak jak na Dunajcu, jak na Ptasim uskoku, przed zniszczeniem go zaporą. Było „very Well”.
Po Piekiełku dotarliśmy autobusem na pole namiotowe w miejscowości KULIG. Tam przy ognisku były dyskusje. Co Kajman zrobi jeśli wśród dziczy parku narodowego Piotra, czy Marka słabość dopadnie. Propozycje były zróżnicowane. Najbardziej realistyczna wydała się ta z wykarczowaniem lasu na lądowisko dla helikoptera i oznaczeniem miejsca nocą zapalonymi racami. Przyjmując tą propozycje, proszę by każdy z Was w przyszłości się do tego dostosował, t j. jedna siekiera i dwie race na kajak. Ranek w KULIGACH był zachmurzony. Bez słońca, które nadeszło potem niezapowiedziane. MO -TYKA rozpalił o świcie ognisko. WODZIREJ usiadł przy nim rankiem wygrywając na fujarce piękne melodie. Jego melodie niosły się przez dolinę do rzeki, którą w słońcu popłynęliśmy do MSZANOWA nad Drwęcą. Wszystko w tym dniu było też „very Well”.
Dziękuję wszystkim, którzy do WEL dotarli. Tym z Polski i tym co mieli najdalej i trochę dalej, tak jak Terenia Dudarewicz z Kalifornii, Kateri McDonald, Jurek Ponejko, Michał Ponejko z Kanady, Peter Marek, Jaremi Gawinek, Gośka Woźniak, Adam Woźniak i Janusz Smela z Niemiec, Krzysiek Irzykiewicz z Francji oraz Ewa Białogłowska, Karolina Wilgus, Aga Polak, Albert Muskała i Filip Kopczyński z Londynu.


Wyjechałem z MSZANOWA o 12:00. Do Monachium dotarłem następnego dnia, przez korki na trasie przed szóstą, nad ranem. Potem nie mogłem spać naładowany energią „very Well”, spotkania, z Wami, urywkami rozmów niedokończonych, ciepłem ogniska waszej szczerości i od lat darowanego dla nas wszystkich serca. Kilka godzin później pojechałem do Salzburga, do Jasia Koeniga, by tę Waszą energię, którą on teraz tak bardzo potrzebuje, jemu też przekazać.


Do zobaczenia po spływie.
Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie.

Wasz METER